Nowy numer 47/2020 Archiwum

PIOmania

Nie zabiegał o sławę, a jednak popularności mogą mu pozazdrościć największe gwiazdy rocka. Doczekał się gazety, którą kupuje 150 tys. Włochów, a nawet własnej telewizji. Jego grób szturmuje 8 mln osób rocznie.

Wizerunki ojca Pio znajdziemy we Włoszech na każdym kroku. W restauracjach figura świętego dyskretnie spogląda na talerze pełne spaghetti. W kościołach rzeźby przedstawiające stygmatyka łatwo rozpoznać, bo choć nie jest patronem listonoszów, jego figury są obsypywane stosami listów. Na stacjach benzynowych wielkie figury stoją między dystrybutorami paliwa tuż obok płynu do samochodowych spryskiwaczy. Polacy ze zdumieniem czytają agencyjne doniesienia w stylu: „Potężna figura św. ojca Pio będzie jednocześnie kolektorem słonecznym.

W zatoce Manfredonia stanie 60-metrowej wysokości figura świętego kapucyna. Inicjatorzy przedsięwzięcia poinformowali, że monumentalna figura zostanie pokryta specjalnym lakierem fotowoltaicznym. W ten sposób będzie można pozyskać kilkadziesiąt kilowatów energii elektrycznej. Na miejsce dla figury wybrano wzniesienie koło wsi Rignano Garganico na wysokości ok. 600 m n.p.m. Figura będzie górowała nad wybrzeżem. Będzie wyższa od słynnego postumentu Jezusa w Rio de Janeiro, który ma jedynie 38 m wysokości”. Jedno jest pewne: Włosi oszaleli na punkcie świętego z Pietrelciny. Jego sanktuarium w San Giovanni Rotondo przeżywa z roku na rok coraz większe oblężenie. Tylko w ubiegłym roku odwiedziło je 8 mln pielgrzymów. Stygmatyk stał się włoskim towarem eksportowym numer 1.

Hardcore
To ciekawe, bo sam kapucyn nie szukał nigdy sławy. Jednak im bardziej usuwał się w cień, tym głośniej o nim mówiono. Wielu pielgrzymów przekonało się na własnej skórze, że może być szorstki i gruboskórny. Nie chciał „kupić” tych, którzy przygnani ciekawością, chcieli zobaczyć niezwykłości. Jedna z jego penitentek notowała: Podczas jednej ze spowiedzi zaczęłam mówić do niego: Ojcze, który jesteś tak dobry, uczyń... A on nie pozwolił mi dokończyć zdania: Ja dobry? Jeśli poznałabyś, kim naprawdę jestem, uciekłabyś przestraszona! Największy zbój jest człowiekiem honoru w porównaniu ze mną!

Przyparty do muru, pytany o stygmaty o. Pio bezradnie zawołał: – Przysięgam na miłość Boską. Na miłość Boską! O, jakże byłbym wdzięczny Panu, gdyby mnie od tego uwolnił! – Duchowe zalecenia o. Pio są bardzo wymagające – opowiada o. Tomasz Duszyc, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Głos Ojca Pio”. To polski odpowiednik włoskiego kolorowego miesięcznika „Voce di Padre Pio”. Nakładu wydawanej przez kapucynów gazecie mogą pozazdrościć inne włoskie tytuły. Kupuje ją aż 150 tys. osób. Pierwszy egzemplarz polskiego „Głosu Ojca Pio” zszedł z maszyny drukarskiej w styczniu 2000 roku. Do dziś ukazało się 60 numerów gazety kupowanej przez 5 tys. Polaków.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także