Nowy numer 48/2020 Archiwum

Suknia pełna zdrowia - św. Nina z Gruzji

W środku nocy Nina przytuliła niemowlę, okryła je własną suknią i zaczęła gorąco błagać o cud. Dziecko wyzdrowiało.

Nino, spakuj się i jedź do Gruzji – usłyszała młodziutka dziewczyna. Mieszkała w Kapadocji, na terenie dzisiejszej Turcji. Była krewną samego patriarchy Jerozolimy Juwenaliusza. Mieszkała sama. Tuż po jej narodzeniu ojciec odszedł, by żyć w samotności na pustyni, a matka została diakonisą. Maleńką Ninę oddano na wychowanie znajomej staruszce. Wieczorami kobieta często opowiadała dziewczynce o dalekim skalistym kraju – Iwerii (Gruzji). Dziewczyna przypomniała sobie tę nazwę, gdy w czasie modlitwy usłyszała stanowczy glos: – Nino, jedź do Gruzji. Zabierz ze sobą krzyż! Zaniemówiła z wrażenia, ale rychło spakowała się i ruszyła w stronę ogromnych postrzępionych szczytów Kaukazu. Kroniki podają, że do Gruzji dotarła w 319 roku jako niewolnica. Zastała kompletnie pogański kraj. Czuła się bardzo samotna. Co mogła zdziałać w tak wielkim kraju jedna, słaba dziewczyna?

Wnet objawił się jej niezwykły dar, którym podbiła serca twardych Gruzinów. Gdy w domu, w którym służyła, zachorowało dziecko, kompletnie załamani rodzice wysłali niewolnicę, by czuwała przy kołysce. W środku nocy Nina przytuliła niemowlę, okryła je swą suknią i zaczęła gorąco błagać o cud. Dziecko wyzdrowiało. O niezwykłym zdarzeniu opowiadano z wypiekami na twarzy w okolicznych osadach. Niebawem wiadomość o służącej, która swymi modłami przywraca zdrowie, dotarła do samego dworu królewskiego. Gdy o darze niewolnicy usłyszała Nana, żona władcy Kartlii, wezwała ją do siebie. Chorowała od dawna, a lekarze bezradnie rozkładali ręce. – Pani, nie jestem godna, by przyjść na twój dwór – odpowiedziała Nina, więc królowa sama odwiedziła dom niewolnicy. Nina okryła ją suknią i zaczęła błogosławić Boga. Królowa wyzdrowiała. Zachwycony król nagrodził niewolnicę srebrem i złotem, ale ta kazała odesłać wszystkie kosztowności. – Nie mnie dziękujcie, ale Chrystusowi – powiedziała.

Król był poganinem, nie znał Chrystusa i długo pozostawał nieufny. Podobno zmienił zdanie, gdy zabłądził na polowaniu. Długo krążył po ciemnym lesie, a w końcu bezradny zawołał: Chryste, przyjmę chrzest, jeśli odnajdę drogę do zamku. Wówczas, jak piszą kroniki, mgły rozstąpiły się, zaświeciło słońce, a władca odlazł właściwą ścieżkę. Królewska para przyjęła chrzest, a niebawem wysłała do cesarza Konstantyna posłów, z prośbą o przysłanie do Gruzji kapłanów. A Nina? Dalej pokornie służyła Bogu, a Ten potwierdzał jej naukę wieloma cudami. Gdy miała sześćdziesiąt siedem lat, Bóg objawił jej, że wkrótce umrze. Przy łożu chorej miały miejsce liczne uzdrowienia. W 342 r. na miejscu jej pochówku wzniesiono cerkiew św. Grzegorza i założono żeński monaster noszący imię Świętej. Gruzińska Cerkiew Prawosławna nazwała Ninę „równą apostołom”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także