Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ja, rosz

Szaweł usiłował w Prawie znaleźć usprawiedliwienie i osiągnąć doskonałość. I do czego doszedł? Stał się mordercą. Bez stawania w prawdzie, że jestem grzesznikiem, i drugiej: „Pan Bóg kocha grzesznika”, zginę.

Marcin Jakimowicz: Na kazaniach słyszę nieustannie: „Masz być dobry”. To ma być Dobra Nowina?

O. Stanisław Jarosz: – Jako młody chłopak co chwilkę słuchałem podobnych słów. Byłem nimi bardzo zniszczony.

Zniszczony?

– Tak. Bo ja nie potrafię być dobry. Może gorszę parafian, gdy mówię im, że jestem wielkim grzesznikiem, ale myślę, że to pierwszy krok, by cokolwiek przyjąć od Jezusa. Przerabiałem już w życiu lekcję, gdy przekonywałem wszystkich dokoła, że jestem całkiem dobrym księdzem: nie zabijam, żyję uczciwie, nie kradnę i jeszcze chodzę regularnie do kościoła.

I kiedy Ojciec przestał?

– Musiało kilka rzeczy „polecieć”. Pan Bóg osaczył mnie w swej miłości, dopuszczając to, bym zobaczył jak na dłoni swą bezradność, bałwochwalstwo, mnóstwo nieuporządkowanej zmysłowości. Towarzyszyła temu seria bardzo bolesnych wypadków: śmierć mojego rodzonego brata, który został zabity, mój drugi brat zabił się na ciągniku w górach, ja sam miałem wypadek samochodowy, w czasie którego zginął mój współbrat. Dzięki temu zobaczyłem, dokąd idę. Zobaczyłem, że nie ufam Panu Bogu, ale totalnie Go lekceważę. Musiałem ściągnąć swą aureolkę, która była tylko dymem… Zrozumiałem to, co mówił św. Paweł: Wszyscy zostali poddani grzechowi. Nie ma nikogo, kto by czynił dobro.

Paweł przed nawróceniem był niezwykle pobożny, nienaganny w przestrzeganiu Prawa.

– Można być osobą bardzo religijną i nie wierzyć w Boga.

Mocne słowa. Nad Wisłą funkcjonuje mit, że do kościoła chodzą „dobrzy ludzie”.

– Wszyscy są w jakiś sposób religijni. Mamy wrodzoną religijność naturalną. Człowiek szuka rozwiązania swego strachu, szuka jakiegoś palca na niebie, kogoś, kto panuje nad sytuacją. W to wchodzą nawet ci, którzy uważają się za ateistów, ale wierzą, że problem rozwiąże medycyna czy postęp nauki. Kiedyś takiemu ateiście powiedziałem: Panie, pan jest bardziej wierzący ode mnie! Zatkało go. Religijność naturalna prowadzi do błędnego schematu: to ja muszę znaleźć Pana Boga, przypodobać się Mu, ofiarować jakieś dary, a jeśli On będzie z nich zadowolony, będzie mi błogosławił. Jeśli coś zawalę, to się na mnie obrazi i odwróci plecami.

Sam łapię się co chwila na takim myśleniu. Pamiętam reakcje ludzi, gdy Ojca współbrat, Augustyn Polanowski, powiedział, że najwięcej złych duchów Jezus wyganiał… w świątyniach. Nasze kościoły są pełne.

– Pełne czego? Myślenia: Panie Boże przyszedłem, abyś potwierdził mój plan. Ja będę grzeczny, ale za to Ty mi wszystko ułatwisz. OK?


« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także