Nowy numer 44/2020 Archiwum

Kopacz-Szydło, czyli straszak już nie działa

Debata premier z wiceszefową PiS niewiele zmieniła. I to jest zła wiadomość dla władzy.

To nie było coś porównywalnego z debatą prezydencką. Debata Kopacz – Szydło była przewidywalna i też przebiegła zgodnie z przewidywaniami. Nie było tych emocji co w starciu Komorowski – Duda, bo i stawka nie ta. Wiadomo – w końcu idą wybory do parlamentu, więc debata była raczej czymś w rodzaju starcia harcowników niż walną bitwą. Ale i sytuacja startowa rywalek była odmienna niż kandydatów w debacie prezydenckiej. Beata Szydło nie musiała niczego bronić i z niczego się tłumaczyć – to Ewa Kopacz reprezentowała tych, którzy rządzili 8 lat i teraz odpowiadają za efekty.

Ponadto różnica w temperamencie obu pań od początku dawała przewagę wiceszefowej PiS i tę przewagę Beata Szydło wykorzystała. Choć Ewa Kopacz próbowała panować nad swoją emocjonalnością, dawała o sobie znać jej nerwowość. Kilkakrotnie próbowała wchodzić w słowo Beacie Szydło, czego ta nie zrobiła pod adresem premier ani razu. Niewymuszony uśmiech działaczki PiS, jej opanowanie, spokojne odpowiedzi na zaczepki w rodzaju „źle panią przygotowano” zupełnie nie pasowały do wizerunku kogoś, kim dałoby się straszyć Polaków. Mimo tego jednak premier Kopacz próbowała ten wizerunek wykreować. „PiS chce zrobić republikę wyznaniową” – oznajmiła w pewnym momencie, argumentując to projektem „konstytucji PiS”, w którym znalazła potwierdzający – jej zdaniem – taką tezę zapis.

W tym kontekście niemal groteskowo zabrzmiało kończące debatę ostatnie zdanie Ewy Kopacz: „My jesteśmy jedyną partią, która może zatrzymać tych ludzi, którzy idą po władzę”. Mówiąc to, premier wskazywała na Beatę Szydło, która w żadnej mierze nie pasowała do roli kogoś, przed kim Platforma musiałaby Polskę ratować.

Widać z tego, że Platforma Obywatelska naprawdę nie ma żadnego atutu wyborczego poza ogranym komunikatem: „Jesteśmy lepsi, bo PiS jest potworne”. Jeśli to przestaje na społeczeństwo działać, to debata z pewnością tego trendu nie odmieniła.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także