Nowy numer 49/2020 Archiwum

Fałszywa baza danych


O głównym problemie, z którym borykają się małżeństwa, z Jackiem Pulikowskim, audytorem na synod o rodzinie rozmawia 
Joanna Bątkiewicz-Brożek

Uparcie zapytam, czemu tego punktu nie ma w planie obrad synodu?


Co będzie na synodzie, zobaczymy. Niektórzy wolą mówić o problemach, które są efektem bałaganu w dziedzinie seksualności.


Powie Pan to na sali synodalnej?


Będę mówił prawdę. Jeśli uznamy, że jedyną drogą do szczęścia w małżeństwie jest m.in. uporządkowanie sfery seksualnej, a współżycie poza małżeństwem jest zawsze złem, to rozprawimy się z głównym problemem świata. Tylko w małżeństwie zawartym przed Bogiem współżycie buduje i prowadzi do szczęścia. 


Ktoś powie, że w związku niesakramentalnym współżycie też buduje.


Ci, którzy próbują tę przyjemność wykraść poza małżeństwo sakramentalne, myślą, że oszukali Boga. Tymczasem przegrali. Troską Kościoła nie jest powiedzenie: okej, róbcie to i jeszcze przystępujcie do sakramentów. Kościół upomina: to nie jest dla was dobre, nawróćcie się! I jeśli będzie potrzeba, to na synodzie przypomnę „Humanae vitae” i zdanie, które demaskuje całe zło w dziedzinie seksualności. Paweł VI pisze, że są dwie rzeczywistości, których we współżyciu nie wolno od siebie rozrywać: jedność i rodzicielstwo. Do jedności mają prawo tylko małżonkowie, a rodzicielstwo ma być wynikiem aktu miłości między nimi. Wtedy znika problem cudzołóstwa, antykoncepcji, aborcji, ale też in vitro. Gdyby ludzie używali sfery seksualnej tylko do wyrażenia miłości małżeńskiej z gotowością do rodzicielstwa, byłby raj na ziemi. małżeństwa byłyby szczęśliwe, nie byłoby rozwodów, zdrad, osieroconych dzieci. 


O tym trzeba mówić narzeczonym. Synod akurat ma ten punkt poruszyć. 


I tutaj jest pole do podzielenia się polskim doświadczeniem. Mamy w wielu miejscach świetne przygotowanie narzeczonych. 


Jaki problem warto tu poruszyć?


Ten, że wielu młodych nie ma świadomości sakramentu i grzechu nieczystości, mieszkają razem przed ślubem. Przy akceptacji rodziców! Bo to jest tak: rano wyjdą z łóżka, pobiegną do spowiedzi, potem w białej sukni do ołtarza i przed Bogiem będą ślubować. Wrócą wieczorem do tego samego łóżka. To czym był po drodze ślub? – pytam narzeczonych. I mówię: dziewictwa nie odzyskacie, ale nawet jeśli jest tydzień do ślubu, warto powrócić do czystości.


A co ten tydzień zmieni?


Inaczej będzie wyglądała spowiedź, bo nastąpi odwrócenie się od grzechu! Łatwiej będzie im wytłumaczyć dzieciom, że czystość do ślubu ma sens.


W Europie mało kto tak myśli. W Ameryce Łacińskiej 90 proc. związków żyje bez sakramentu. Te problemy się zmiksują na synodzie. Jak tu proponować naturę i radykalizm? 


Polska ma tu rolę do odegrania. Nie hamulcowego, a postępowego. Bo nie można przyklepać złej rzeczywistości, a szukać dróg do wyprostowania tej sytuacji. Mam nadzieję, że polska delegacja pomoże uznać, że podstawą problemów, które wywołują emocje, jest kwestia czystości seksualnej. Że powrót do czystości, czyli do planu Stwórcy, jest najpilniejszą potrzebą człowieka, Kościoła i świata.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama