Nowy numer 43/2019 Archiwum

Błąd!

Wszystko, co dało się zepsuć, zostało zepsute. Dla Zachodu jesteśmy ksenofobami i rasistami, dla krajów regionu staliśmy się zdrajcami. Polityka na najwyższym poziomie...

Jeszcze wczoraj rano minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna zapewniał, że na żadne kwoty nie będzie zgody. Jeszcze kilkanaście dni wcześniej, na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Węgry, Słowacja i Czechy), wspólnie zapewnialiśmy się o wspólnym froncie w czasie głosowań nad narzucanymi kwotami imigrantów. Wczoraj okazało się, że polski rząd ma te wszystkie ustalenia za nic. Wczoraj okazało się, że tupanie nogą, grożenie sankcjami finansowymi i politycznymi działa. 

Nie jesteśmy liderem regionu, choć moglibyśmy być. Ale jak mamy być, skoro do wiatru wystawiamy partnerów zaledwie kilka dni po zawarciu z nimi konkretnej umowy? Czy na tej szybkiej zmianie cokolwiek zyskaliśmy? Absolutnie nic. Dla Zachodu wciąż będziemy ksenofobami i rasistami, dla krajów regionu staliśmy się zdrajcami. Polityka na najwyższym poziomie...

Nie chodzi przy tym o 7 tysięcy osób, które mają w ciągu najbliższych miesięcy pojawić się w Polsce. Na 2 tysiące zgodziliśmy się już wcześniej, na kolejnych 5 zgodzono się wczoraj. Razem z rodzinami może to być około 30–40 tysięcy imigrantów. Dla 38-milionowego kraju to nic. Chodzi o to, że nie mamy możliwości, by te osoby zweryfikować, nie mamy miejsc i procedur, by te osoby sprawnie przyjąć. Ale nawet gdyby polityka imigracyjna w Polsce była na najwyższym poziomie. Nawet gdyby... Z zasady nie można godzić się na ustępowanie komuś tylko dlatego, że ten tupnie nogą. Żaden niepodległy kraj nie może pozwolić sobie na uleganie szantażowi i groźbom. Nikt, kto poważnie chce budować swoją pozycję w regionie, nie może wystawiać najbliższych partnerów do wiatru. Tymczasem my to właśnie zrobiliśmy. 

Przeczytaj też: "Sprzedawczyki Polacy i koniec Grupy Wyszehradzkiej", czyli komentarze w Czechach, Słowacji i na Węgrzech do decyzji polskiego rządu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Zobacz także

  • Maluczki
    24.09.2015 11:16
    Czemuż się tu dziwić?
    Przecież każdy, kto jeszcze widzi co się koło niego dzieje, to jasno widzi, że ten rząd jest antypolski w każdym calu.
    doceń 4
  • myśliwy
    24.09.2015 17:30
    Franciszek: "Naśladowanie nienawiści tyranów to najlepszy sposób, by zająć ich miejsce".

    Mam nadzieję, że przynajmniej Papieża, którego słowa pasują tu znakomicie, cenzura gosc.pl przepuści.
    doceń 3
  • leost
    25.09.2015 10:39
    Rację ma Rabi ,wspominając rozmowę Jezusa z kobietą kananejską.Jezus mocno akcentował że jest posłany do narodu żydowskiego i odwoływał się w swoim nauczaniu do doświadczenia i wiedzy słuchaczy mocno osadzonych w kulturze i religii żydowskiej.Może tego w ewangeliach nie widać, ale czytałem Brandstaetera "Jezusa..." i tam autor doskonale pokazuje jak wielokulturowa i wieloetniczna była Palestyna czasów syna cieśli z Nazaretu.A jednak Jezus głosił swoją naukę tylko Żydom.Chyba więc to odwoływanie się do Ewangelii jako argument na otwarcie się na wielokulturowość jest nieuprawnione.To św.Paweł inkulturował nowinę o Chrystusie,przypomnijmy sobie jego spór ze świętym Piotrem o obrzezanie dotyczące pogan.Używanie słowa ewangeliczny w kontekście czterech ewangelii jako argumentu na rzecz przyjmowania ludzi innych kultur jest nadużyciem.Raczej trzeb by posługiwać się określeniem Nowy Testament a może Św.Paweł.I w sytuacji tego sporu nazywajmy się albo jezusowi albo pawłowi.
  • Adamah
    25.09.2015 17:47
    Marcinie,

    w kolejnych swoich wpisach wyjaśniłem chyba bliżej swoje zdanie i myślę, że nie jesteśmy w myśleniu dalecy od siebie.

    Ja mówię głównie o tych uchodźcach, którzy już są w Europie. Co do tych, których jeszcze nie ma, to mówię jedynie, że jeśli chcemy coś robić na ich terenie, to najpierw sprecyzujmy ten teren, a jednocześnie zakręćmy wabiący kurek socjalu. To, że będziemy robić coś w Syrii nie zmieni sytuacji wiele, bo Syryjczycy to zaledwie część, i jak własnie czytam tutaj w kolejnym artykule, nawet nie większość uchodźców.

    Ale, żeby być wiarygodnymi w swych czynach, musimy też wrócić do swej tożsamości. I jej świadomość przyda się też bardzo w podejściu do uchodźców, którzy już w Europie są. Podobnie jak świadomość ich kultury. Świadomość ich kultury nie ma zmienić ich, lecz przygotować nas do tego, by odpowiednio reagować. Póki co, reagujemy strachem.

    A co do nas, to kim dziś jest w naszych oczach chrześcijanin? Obawiam się, że w oczach wielu to spolegliwy baranek, nadstawiający policzka, i nie tylko, by walono weń jak w bęben. A to precież nie jest postawa chrześcijanina. Gotowość do ewangelizacji, gotowość niesienia pomocy ale też i umiejętność nazywania rzeczy po imieniu, umiejętność mówienia: dotąd i nie dalej. My tak daleko odeszliśmy od tej postawy, na tak wiele grzechów i zła w naszych własnych codziennościach przymknęliśmy oko dla własnej wygody, że otwarcie oczu na nowo szeroko jest na pewno bolesne. Ale naprawdę tylko pewni swej wiary i swych korzeni jesteśmy w stanie stawić czoła takim zdarzeniom jak obecne.

    Mówisz, że uchodźcy nie będą chcieli dać się rozdzielić. A kto mówi, że należy ich pytać o zdanie? Zanim się ich przyjmie, okreslić należy reguły korzystania z gościny i je konsekwentnie egzekwować. Jesteśmy krajem chrześcijańskim i takie a takie mamy zasady. Jesteśmy krajem demokratycznym, i takie a takie mamy zasady. Jeżeli zasady uchodźców nie przystają do naszych, muszą je zmienić. Jeśli nie zmienią - nie możemy ich do tego zmusić, ale też nie możemy ich siłą zatrzymywać u siebie. Ani nikt nie może na nas takiego obowiązku narzucić. Wręcz przeciwnie - mamy prawo dbać o bezpieczeństwo i równowagę we własnym społeczeństwie. Przecież to są proste, jasne zasady. Każdy, kto się im podporządkuje, spotka się z naszą gościnnością, szacunkiem, pozna kulturę i religię, będzie mógł być jednym z nas.

    Ale żeby móc te wszystkie zasady jasno określić, trzeba znać reguły, jakimi kierują się dotychczas "goście" a i naszych reguł "gospodarzy" być też świadomym. Obie porównać, by okreslić te punkty, na które będziemy kładli największy nacisk. A do określenia własnych reguł trzeba najpierw zgody w Europie, ale przede wszystkim zgody w kraju. I przestać zastanawiać się, którą z narzucanych opcji wybrać, lecz przedstawić swoją.
    Poza tym, jak sam wskazałeś przytoczonym przykładem Szwecji - rozproszenie, podzielenie na maksymalnie małe grupy, jest jedyną szansą na asymilację uchodźców. Zamykanie własnych granic i pozowlenie by bez naszego wpływu gdzieś, w środku Europy powstał milionowy, skoncentrowany ośrodek obcej kultury, to jedynie udawanie, że niebezpieczeństwo dla naszej kultury zażegnane. To budowanie samemu na siebie bomby zegarowej.

    A wracając do działania na "ich terenie", to proszę bardzo. Tylko dopóki sami nie określimy swoich reguł, których będziemy się trzymać, to w oczach świata będziemy niewiarygodni. Nasze odsuwanie tematu poza granicę będzie postrzegane jako egoizm, ksenofobia, rasizm. Przecież Anglicy, jeśli z błogosławieństwem świata segregują uchodźców z dala od swych granic, to nie wybierają spośród Syryjczyków wyłącznie anglikanów?

    A co do koguta, to warto przypomnieć ludziom, by choć trochę się ocknęli, bo jak patrzę po ocenach komentarzy na stronie chrześcijańskiego pisma, to budzi to po prostu wielki niepokój.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji