Nowy numer 43/2020 Archiwum

Jesteś Andrew. To znaczy: męski syn Boży

Jako młody chłopak Andrew Comiskey był czynnym homoseksualistą. Bóg upomniał się jednak o niego i przemienił jego życie.

Dziś jest mężem kobiety, którą mocno kocha, i ojcem czworga dzieci. Kiedyś był też pastorem, jednak 4 lata temu przeszedł na katolicyzm. Od 30 lat prowadzi też wspólnotę i program "Strumienie Życia" pomagające ludziom mającym problem ze swoją tożsamością seksualną (nie tylko w sensie homoseksualizmu). Jak zapewnia, nawet nie przypuszczał, że tak potoczą się jego losy.

18 kwietnia w krakowskim w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy Andrew podzielił się świadectwem swojego życia, nawrócenia i drogi prowadzącej do zawierzenia Bogu.

- Miałem problem ze swoją płcią. Ludzie patrzyli na mnie i mówili, że coś jest ze mną nie tak, że jestem inny. Bo byłem inny: pasywny, spokojny, nie taki, jak dwaj moi starsi bracia. Oni byli silni, nawet mnie bili za tę moją inność. Dodatkowo mój ojciec był człowiekiem niedostępnym. To wszystko spowodowało, że zostałem złamany duchowo. Ciągle czułem na sobie obwiniające spojrzenie mówiące, że jestem gorszy. Wierzyłem, że tak jest - opowiadał.

Dorastał w Kalifornii, gdzie nietrudno było mu znaleźć homoseksualnego partnera. W efekcie bardzo szybko wszedł w gejowskie towarzystwo i taki styl życia. - Tak dawałem siebie innym, bo była we mnie potrzeba miłości. Jednak tej miłości nie czułem. Byłem pełen erotyki, ale w sercu czułem pustkę. To nie była ta miłość, której szukałem. Gdy powiedziałem mamie, kim jestem, najpierw nic nie powiedziała, tylko w jej oczach zobaczyłem łzy. Potem jednak stwierdziła, że chciała dla mnie czegoś więcej. Zapytała mnie też o Jezusa, którym zaczynali żyć moi bracia - wspominał Andrew.

Pytanie mamy uruchomiło w Andrew lawinę kolejnych pytań. Bo skoro mama chciała dla niego "czegoś więcej", to czym to "więcej" mogłoby być? A. Comiskey obserwował również w tym czasie przemianę braci, którzy nawrócili się i nagle stali się dobrymi i łagodnymi mężczyznami. To Jezus ich zmieniał.

- I ja zaczynałem się na Niego otwierać, ale jeszcze długa droga była przede mną. W jednym z kościołów spotkałem pokornego pastora, który swoim życiem dawał świadectwo wiary w Boga. Zapraszał, bym włączył się w społeczność i zbliżył się do Boga. Zgodziłem się na to - mówił.

Pewnego razu podeszła do niego kobieta, która zapytała, czy wie, kim jest. - Myślałem, że chce powiedzieć, że jestem grzesznikiem, a ona powiedziała: "Jesteś Andrew. To znaczy: męski syn Boży". Ona nie zobaczyła we mnie mężczyzny połamanego, ale mężczyznę prawdziwego, który z Jezusem został wskrzeszony z martwych. Wtedy Bóg powoli zaczynał już zajmować się moim wstydem związanym z grzechami natury seksualnej. Problem był w tym, że grzeszyłem nadal, ale Bóg widział, że ranię siebie i innych. Mówił mi to, ale ja się jeszcze broniłem - opowiadał A. Comiskey.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama