Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kiedy legalizacja wszystkofilii?

Wybór jest taki: albo zasady, albo zasadzki.


Profesor Jan Hartman ma problemy, bo pochwalał kazirodztwo. Oburzyli się nawet lewicowi luminarze życia publicznego w Polsce. Bo nie mają z tym nic wspólnego. Oni się odcinają, oburzają, potępiają.


Guzik prawda. Wcale ich to nie oburza. Oni do tego dążą. Dyskusja o kazirodztwie trwa już w najlepsze w Niemczech, a ideolodzy gender przepychają ten temat wszędzie, gdzie dano im pole działania. Jan Hartman popełnił błąd, bo z pochwałą tej dewiacji w obiegu publicznym wyrwał się za szybko. A to trzeba powoli, w naukowym opakowaniu, stopniowo dozując szok. Najpierw należy oswoić ludzi z myślą, że prawne sankcjonowanie kazirodztwa jest w ogóle możliwe. W drugim kroku trzeba popchnąć przez „Wyborczą” i jej satelity serię łzawych tekstów o nieszczęśliwej miłości brata i siostry, niespełnionej z powodu opresyjnego prawa. Potem jakaś Agnieszka Holland zrobi o tym film, okrzyknięty przed premierą najbardziej kasowym dziełem roku. Gdy co wrażliwszym łzy pociekną na sam dźwięk słowa „kazirodztwo”, przyjdzie czas na kolejny krok: zgłaszanie postulatów i argumentowanie.


A Jan Hartman zaczął od końca – od postulatu i argumentów. Chociaż od zawsze sama natura ostrzegała przed kazirodztwem wadami genetycznymi u potomstwa, „filozof i bioetyk” znalazł na to sposób: „W dobie skutecznej antykoncepcji czas postawić sobie pytanie: co właściwie może dziś służyć za usprawiedliwienie zakazu kazirodztwa?”.

Obrzydliwość tej logiki jest wstrząsająca – i dlatego wybuchł skandal – ale to jest logika uzasadniona, gdy odrzuci się siłę wyższą. Bez uznania Prawodawcy przyjęcie nawet najbardziej zboczonych pomysłów jest tylko kwestią czasu. Dziś w pochwale kazirodztwa widzimy ohydę, tak samo jak 20 lat temu widzieliśmy ją w „małżeństwach” osób tej samej płci i jak 10 lat temu widzieliśmy ją w oddawaniu takim parom dzieci. Dziś tamte rzeczy, ubrane w elegancki kostium tolerancji, stały się „prawem człowieka” i nawet konserwatyści przebąkują o „potrzebie regulacji” tego, co właśnie teraz jest uregulowane. Pomysł, żeby dewiacyjnym związkom oddawać dzieci, nie zatyka już tchu w piersiach i normą jest pochylanie się nad rzekomym powszechnym „prawem do dziecka”.

Profesor Hartman jeszcze dostanie nagrodę za swe „męczeństwo”, i to może już niedługo. Dwa dni po wybuchu afery „kazirodczej” na portalu Tomasza Lisa „Na Temat” ukazał się tekst „analizujący” powody społecznego odrzucenia kazirodztwa. „Dlaczego dorosłym ludziom miałoby się zabraniać wejścia w relację, w której byliby szczęśliwi?” – pyta autorka, aby dojść do wniosku: „Z uprzedzeniami czasem trudniej sobie poradzić niż z czystą biologią”. Niebawem okazało się też, że obecna minister „od równości” Małgorzata Fuszara już dwa lata temu mówiła praktycznie to samo, co Hartman. Tyle że w autorytecie „naukowości”, bo na wykładzie, a nie na blogu.


A zatem – w wojnie z prawem naturalnym kolejny front otwarty. W kolejce na „rozpoczęcie dyskusji” czekają zoofile, dendrofile, nekrofile… Lista otwarta, każde upodobanie ma szanse. 



« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także