Nowy numer 42/2019 Archiwum

Kiedy legalizacja wszystkofilii?

Wybór jest taki: albo zasady, albo zasadzki.


Profesor Jan Hartman ma problemy, bo pochwalał kazirodztwo. Oburzyli się nawet lewicowi luminarze życia publicznego w Polsce. Bo nie mają z tym nic wspólnego. Oni się odcinają, oburzają, potępiają.


Guzik prawda. Wcale ich to nie oburza. Oni do tego dążą. Dyskusja o kazirodztwie trwa już w najlepsze w Niemczech, a ideolodzy gender przepychają ten temat wszędzie, gdzie dano im pole działania. Jan Hartman popełnił błąd, bo z pochwałą tej dewiacji w obiegu publicznym wyrwał się za szybko. A to trzeba powoli, w naukowym opakowaniu, stopniowo dozując szok. Najpierw należy oswoić ludzi z myślą, że prawne sankcjonowanie kazirodztwa jest w ogóle możliwe. W drugim kroku trzeba popchnąć przez „Wyborczą” i jej satelity serię łzawych tekstów o nieszczęśliwej miłości brata i siostry, niespełnionej z powodu opresyjnego prawa. Potem jakaś Agnieszka Holland zrobi o tym film, okrzyknięty przed premierą najbardziej kasowym dziełem roku. Gdy co wrażliwszym łzy pociekną na sam dźwięk słowa „kazirodztwo”, przyjdzie czas na kolejny krok: zgłaszanie postulatów i argumentowanie.


A Jan Hartman zaczął od końca – od postulatu i argumentów. Chociaż od zawsze sama natura ostrzegała przed kazirodztwem wadami genetycznymi u potomstwa, „filozof i bioetyk” znalazł na to sposób: „W dobie skutecznej antykoncepcji czas postawić sobie pytanie: co właściwie może dziś służyć za usprawiedliwienie zakazu kazirodztwa?”.

Obrzydliwość tej logiki jest wstrząsająca – i dlatego wybuchł skandal – ale to jest logika uzasadniona, gdy odrzuci się siłę wyższą. Bez uznania Prawodawcy przyjęcie nawet najbardziej zboczonych pomysłów jest tylko kwestią czasu. Dziś w pochwale kazirodztwa widzimy ohydę, tak samo jak 20 lat temu widzieliśmy ją w „małżeństwach” osób tej samej płci i jak 10 lat temu widzieliśmy ją w oddawaniu takim parom dzieci. Dziś tamte rzeczy, ubrane w elegancki kostium tolerancji, stały się „prawem człowieka” i nawet konserwatyści przebąkują o „potrzebie regulacji” tego, co właśnie teraz jest uregulowane. Pomysł, żeby dewiacyjnym związkom oddawać dzieci, nie zatyka już tchu w piersiach i normą jest pochylanie się nad rzekomym powszechnym „prawem do dziecka”.

Profesor Hartman jeszcze dostanie nagrodę za swe „męczeństwo”, i to może już niedługo. Dwa dni po wybuchu afery „kazirodczej” na portalu Tomasza Lisa „Na Temat” ukazał się tekst „analizujący” powody społecznego odrzucenia kazirodztwa. „Dlaczego dorosłym ludziom miałoby się zabraniać wejścia w relację, w której byliby szczęśliwi?” – pyta autorka, aby dojść do wniosku: „Z uprzedzeniami czasem trudniej sobie poradzić niż z czystą biologią”. Niebawem okazało się też, że obecna minister „od równości” Małgorzata Fuszara już dwa lata temu mówiła praktycznie to samo, co Hartman. Tyle że w autorytecie „naukowości”, bo na wykładzie, a nie na blogu.


A zatem – w wojnie z prawem naturalnym kolejny front otwarty. W kolejce na „rozpoczęcie dyskusji” czekają zoofile, dendrofile, nekrofile… Lista otwarta, każde upodobanie ma szanse. 



« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • sword
    10.10.2014 09:26
    sword
    Świetny tekst, wszystkie etapy widać jak na dłoni :)
    doceń 6
  • ruler
    10.10.2014 20:01
    Od XIX-tego wieku powoli rozwija się i zdobywa zwolenników sposób prowadzenia wojen bez używania siły militarnej, jako podstawowego elementu strategii. Organizacja zbrojnej eleminacji i podbicia narodów wymaga nakładów na technologię, żmudnych meandrów politycznych dla uśpienia czujności przeciwnika i wreszcie sporych zasobów siły ludzkiej, która czasami nosi wdzięczną ksywę "mięso armatnie" Wszystkie te przygotowania jednakowoż powodują opór najechanych i regularnie kończą się niesatysfakcjonującymi "podpisywanymi pokojowymi porozumieniami" Dlatego łatwiejszym sposobem jest propagowanie deprawacji i rozwiązłości w obozie przeciwnika i sprawy jakby same z siebie podążają we właściwym kierunku. Jeżeli dodamy do tego kilka uporczywych chorób i delikatnie upodmiotowimy lokalną swołocz, to prowadzenie tzw. klasycznej wojny okazuje się zwyczajną głupotą. Wprowadzanie w życie powyższych recept, jest w rękach fachowców, elit intelektualnych i artystów. W 1938-mym roku Prezydent RP Ignacy Mościcki zdelegalizował wszystkie organizacje masońskie w Polsce. W 2007 Prezydent RP Lech Kaczyński reaktywował lożę B`nai B`rith, której członkiem założycielem jest profesor Hartman.
    doceń 5
  • MBTM
    12.10.2014 09:46
    A najsmutniejsze jest w tym wszystkim to, że broń przeciwko tej sodomii mamy my. Mamy wybór, wystarczy się zmobilizować, pójść na wybory, przekonać znajomych by zrobili to samo, i jeżeli wygra normalność, ci wszyscy dewianci nie będą mogli zrobić kompletnie nic nam, a przede wszystkim naszym dzieciom.
    Aktualnie sytuacja w Sejmie wygląda tak, że za normalnością optuje tylko PiS, bo wbrew temu co się mówi, KNP jest najbardziej tolerancyjną partią w Polsce. Dlaczego?, ponieważ według Pana Janusza Korwin-Mikkego, nie ma żadnych regulacji prawnych dotyczących na przykład szkół czy klinik, i według tej zasady, mogłyby obok siebie istnieć szkoły z gender, i normalne szkoły, szpitale gdzie lekarze leczą, i szpitale gdzie się morduje, etc.
    Krystaliczny przykład tolerancji dla odmienności poglądów, prawda?. Ja mimo wszystko wiem, że "wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść, wszystko mi wolno, ale obym nie stał się niewolnikiem czegokolwiek. Święty Paweł.
    Nie poprę nigdy ani Sodomii którą popiera cały rząd, ani totalnej wolności(anarchii), którą chciałbym wprowadzić KNP.
    Więc co mi normalnemu człowiekowi pozostało...zagłosować na PiS, dla dobra moich dzieci, bo mi już żaden dewiant do domu nie wejdzie, ale do przedszkola czy szkoły może.
  • Ikar
    12.10.2014 14:05
    I tylko zoofilów szkoda, bo przecież premier Kopacz nie pozwoli skrzywdzić bezbronnych zwierząt ;)
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji