Nowy numer 47/2022 Archiwum

Kasa 
z nieba

Czy można się modlić o pieniądze? 
– zapytała znajoma katechetka w drugiej klasie podstawówki. 
„Nieee!” – zgodnym chórem krzyknęły dzieci. Nie? A dlaczego nie? 


Bóg jest ojcem – tę prawdę wyssaliśmy z mlekiem matki. Zejdźmy na chwilkę z piętra metafizycznych, duchowych rozważań i stańmy twardo na ziemi. Jakie jest podstawowe zadanie ojca rodziny? Jej utrzymanie, zapewnienie środków do życia. Dlaczego więc tata z Sandomierza, Kazimierza czy Zgierza musi o to zadbać, a Ojca Niebieskiego miałaby ominąć ta przyjemność? Jeśli jest ojcem, jego obowiązkiem jest dbanie o członków rodziny. A ponieważ „są ze świata”, w którym rządzi pieniądz, powinien starać się i o tę przestrzeń.
Odpowiedź na pytanie katechetki nie dawała mi spokoju. Zdaję sobie sprawę z tego, że dzieci powieliły jak na ksero to, co usłyszały w rodzinnych domach.

Zdziwiłem się, gdy zobaczyłem, że pytanie: „Czy można się modlić o pieniądze” niezwykle często zadawane jest na katolickich czatach i portalach. 
Skąd taka nieufność wobec tej materii? Czy to echo burzliwych sporów sprzed wieków z kalwinami, dla których dostatek był wymierną oznaką Bożego błogosławieństwa? A może nie trzeba kopać tak daleko i wystarczy cofnąć się jedynie o 50 lat, do czasów „urawniłowki” głębokiej komuny? Na ludzi bogatych słusznie patrzono z ogromną podejrzliwością (muszą mieć plecy i wsparcie Wielkiego Brata).


Pisząc tekst o dziesięcinie, rozmawiałem z kilkoma zaangażowanymi we wspólnoty Kościoła biznesmenami, którzy opowiadali, że na każdym kroku muszą tłumaczyć się z tego, że… zarabiają spore pieniądze. „Klasyką gatunku” jest dosłowne potraktowanie słów: „Biedak zawołał, a Pan go wysłuchał”. Bogaty, wiadomo, nie ma szans, będzie miał problem z wejściem do królestwa niebieskiego.
Wspominałem już kiedyś jazdę tramwajem, w którym naprzeciwko mnie usadowiły się dwie staruszki. Rozłożyły na kolanach reklamowe ulotki supermarketów. I zaczęły porównywać ceny. Czyniły to z taką pasją i namaszczeniem, że nie mogłem wyjść z podziwu. Jechały z supermarketu do supermarketu. Na drugi koniec Katowic, gdzie można było kupić jakiś produkt o 2 zł taniej. 5 minut, 10, 20... Jak długo można? Przypominały uboższą wersję maklerów giełdowych. Siedziałem zdumiony i czyniłem tak zwaną refleksję: stopień zamożności nie ma znaczenia. Człowiek ledwo wiążący koniec z końcem może być bardziej zniewolony mamoną niż opływający w dostatki.

Ciekawe, że do jednych biblijnych cytatów podchodzimy niezwykle dosłownie, a inne, na przykład wyliczanka z Księgi Powtórzonego Prawa, są dla nas głęboką metaforą. „Jeśli więc pilnie będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, wiernie wypełniając wszystkie Jego polecenia, które ja ci dziś daję, wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi. Spłyną na ciebie i spoczną wszystkie te błogosławieństwa, jeśli będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego. Będziesz błogosławiony w mieście, błogosławiony na polu. Błogosławiony będzie owoc twego łona, plon twej roli, przychówek twych zwierząt, przyrost twego większego bydła i pomiot bydła mniejszego. Błogosławiony będzie twój kosz i dzieża. (…) Napełni cię Pan w obfitości dobrami z owocu twego łona, przychówkiem twego bydła, plonami pola, w kraju, o którym poprzysiągł przodkom twoim, że da go tobie. Pan otworzy dla ciebie bogate swoje skarby nieba, dając w swoim czasie deszcz, który spadnie na twoją ziemię, i błogosławiąc każdej pracy twoich rąk. Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki. Pan umieści cię zawsze na czele, a nie na końcu; zawsze będziesz górą, a nigdy ostatni, bylebyś tylko słuchał poleceń Pana, Boga swego” (Pwt 28,1-5.11-13).


Mariusz Czaja, redaktor naczelny wydawnictwa eSPe, przez pół roku prowadził badania naukowe wśród chrześcijan ewangelikalnych zamieszkujących stan Nowy Jork. – Byłem zaskoczony praktycznym wymiarem relacji pomnażania majątku do słowa Bożego – opowiada. – Widziałem w ich mieszkaniach plakaty z modlitwami o konkretne błogosławieństwo finansowe. Nie mieli z tym żadnego problemu. Dla Polaków miało to wymiar egzotyczny. Nikt nie był skrępowany, opowiadając o tym, że jego dom, majątek, samochód, konto bankowe znajduje się „w rękach Boga”. Jako protestanci niezwykle dosłownie odczytywali biblijne proroctwa. Bliskie im było myślenie: „Otrzymuję pieniądze? To znaczy, że Bóg mi darzy”. Taki chrześcijański hiperkapitalizm… Czasami wydawało mi się jednak, że niektórzy z nich wylewali dziecko z kąpielą. Bo konsekwencją takiego sposobu myślenia może być niezwykle ryzykowne stwierdzenie: „Jeśli ktoś jest biedny, Bóg mu nie błogosławi”, a trudno zgodzić z takim podejściem…


Pan się za bardzo spoufala z Bogiem!


– Podchodzę do Jezusa jak do najlepszego przyjaciela – opowiadał mi kiedyś Wiesiek Jindraczek, nawrócony narkoman. – Siadam w kaplicy i opowiadam Mu o wszystkim. Siedzę i tracę czas. Jedna nobliwa kobieta powiedziała mi ostatnio: „Pan się za bardzo spoufala z Bogiem. Jak może się pan modlić o pieniądze?”. Przepraszam bardzo, a kogo mam o nie prosić?
Jakoś podskórnie czujemy, że nie wypada modlić się o kasę. Skąd się to bierze? Ten mechanizm znakomicie wyjaśniał zmarły przed dwoma miesiącami o. Adam Piecuch. Paulin ironizował: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj? Po co? Przecież ja sam sobie zarobię na chleb dla siebie i mojej rodziny. Nie chcę o nic prosić!

Nasza sonda: Czy modlisz się o pieniądze?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się