Nowy numer 21/2020 Archiwum

Beretta-Molla - święta z klasą

O życiu i heroicznym wyborze św. Joanny Beretty-Molli z jej synem Pierluigim Mollą rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek.

Tak jak dla mnie fakt, że rozmawiam z synem mojej świętej patronki…

– Tym bardziej wyobraź sobie, jak przed 50 laty musiał zareagować mój tata! Pamiętam, że powiedział ówczesnemu arcybiskupowi Mediolanu, przyszłemu papieżowi Pawłowi VI: „Eminencjo, proszę się dobrze zastanowić”. Życie mojej mamy bez wątpienia było heroiczne, bo oddała życie za moją siostrę. Ale była osobą normalną, elegancką kobietą, dbała o swój ubiór. Kiedy była w trzecim miesiącu ostatniej ciąży, z Gianną, tata wybierał się w sprawach służbowych do Paryża. Mama powiedziała mu: „Przywieź mi magazyny mody. Jak urodzę Gianninę, chcę dobrze wyglądać”.

Święta na topie…

– Mama szyła kostiumy u krawcowej i była z modą na czasie. Grała na fortepianie, chodziła na koncerty do La Scali, malowała obrazy. Może to brzmi jak opowieść o zwykłej kobiecie współczesnej. Pomyśl jednak, że mówimy o latach 40. i 50. ubiegłego wieku. Wyobraź sobie, jak wyglądały miasta, samochody. Zobacz zdjęcia mamy. Brakuje jej tylko komórki!

Była więc swego rodzaju rewolucjonistką.

– To dobre określenie. Jeździła na motorze i to dość szybko, co w tamtych czasach do kobiety nie przystawało. Jak byłem większy, przesiadła się do samochodu. Zabierała mnie do pacjentów. Musiałem się trzymać, bo mama nie oszczędzała pedału gazu (śmiech). Kiedy rodzice gdzieś jechali, zwykle za kierownicą siadała mama.

Klękaliście razem do modlitwy?

– Tak! Mieszkaliśmy w Ponte Nuovo pod Mediolanem, blisko kościoła. Mama rano przed pracą wstępowała na Mszę św. Kilka razy zabrała mnie ze sobą.

Święta Joanna pisze z pasją o Jezusie, jest w Nim zakochana. Ostatnie dni agonii, które przypadły na czas od Wielkiego Piątku do Niedzieli Zmartwychwstania, cierpi razem z Nim, nie pozwala sobie podać środków przeciwbólowych. Rozmawiała z Wami o Jezusie?

– Jezus był dla mamy wszystkim. Jemu podporządkowywała decyzje. Nie musiała o Nim opowiadać, bo swoją miłość do Jezusa przekładała na życie. Jeśli chodzi o wiarę, była zdyscyplinowana: modlitwa, Msza św., na ile było to możliwe, każdego dnia. Jako lekarz uczyła nas, że pacjent to nie tylko ciało do leczenia, ale odbicie Chrystusa. W chorych widziała cierpiącego Boga. Wszystko to jednak było dla niej naturalne, była zupełnie normalna. Tato dużo mi o niej opowiadał. Na przykład, kiedy pojechali z mamą w podróż poślubną na Capri i do Taorminy na Sycylię, wstąpili do Rzymu. Tata ciągnął od kościoła do kościoła, na adoracje. A mama mówi: „Pietro, koniec ze zwiedzaniem kościołów, błagam, pokaż mi coś innego!”.

Jak się poznali Twoi rodzice?

– Mama pracowała w laboratorium medycznym u wujka lekarza. Pewnego dnia tata po prostu zjawił się tam jako pacjent. Po raz drugi spotkali się w kościele na Mszy św. I wszystko potoczyło się dalej przez jedną z moich ciotek. Zaprosiła ich oboje na Boże Narodzenie w 1954 r. na spektakl do La Scali. Po kilku miesiącach byli już małżeństwem. On miał 43 lata, ona 33.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Karolina
    15.05.2014 01:59
    Pierwsze efekty poznania tej świetej - jest patronką strony www.endorphiny.com
    doceń 1
  • Hania Skoczna
    03.01.2015 21:24
    Tez chciałabym zostać świętą,ale pierwsza połowa życia nie była fajna.Bóg grzechy wybaczył na spowiedzi,ale chodzi o zadośćuczynienie.Stale przypominają mi się,nie takie życie chciałam położyć Chrystusowi u stóp.Być taką Swiętą "z odzysku"...Dużo takich było w historii.Jaki On Miłosierny...
    doceń 0
  • Hania Skoczna
    03.01.2015 21:26
    Tez chciałabym zostać świętą,ale pierwsza połowa życia nie była fajna.Bóg grzechy wybaczył na spowiedzi,ale chodzi o zadośćuczynienie.Stale przypominają mi się,nie takie życie chciałam położyć Chrystusowi u stóp.Być taką Swiętą "z odzysku"...Dużo takich było w historii.Jaki On Miłosierny...
    doceń 0
  • Gość
    04.03.2017 22:22
    Piękny wywiad, daje do myślenia.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama